Historia pewnego pieńka…

23 lutego 2017 ,

Zaczęło się tak niepozornie…. Jest to pierwszy mebel jaki trafił do mojej kolekcji i stał się początkiem nowej historii. Pieniek odnalazłam jeszcze końcem lata zeszłego roku  w Bieszczadach.  Zainspirował mnie jego niestandardowy  kształt a w głowie od razu pojawiła się koncepcja na ciekawy projekt. Warunki atmosferyczne spowodowały, że drewno szybko uległo degradacji i wydawałoby się, że nie da się już do niczego.

Pierwszym etapem jaki musiał przejść pieniek to kilkumiesięczny  proces  suszenia.  Dopiero po takim zabiegu  mógł trafić do mojej pracowni.

                   

Kolejny etap  to odkorowanie pnia i oczyszczenie jego wnętrza.  Dzięki temu, że jest to pień z drewna bukowego jest ono bardziej odporne na pękanie i wilgoć niż inne drewno takie  jak np. sosna czy jodła. Po oczyszczeniu, pieniek został przycięty do odpowiedniej  wysokości, wypoziomowany  zaimpregnowany oraz  polakierowany.

                  

Ostatnim elementem  było umieszczenie szyby z bezpiecznego  szkła hartowanego dopełniającego końcowy wygląd mojego projektu.

                    

 

 

 

 

Leave a comment